Jakich składników nie należy nakładać na twarz.

Cytryna

Sok z cytryny, wiadomo, jest bardzo, bardzo kwaśny. Zawiera sporo witaminy C i niektóre kobiety próbują nią wybielać przebarwienia (słyszałyśmy też o takiej teorii, że maseczka z soku z cytryny świetnie działa na włosy). Otóż nie, cytryna niesamowicie wysusza i absolutnie nie można jej stosować bezpośrednio na skórę. Soki z owoców cytrusowych są także fototoksyczne, co oznacza, że podczas ekspozycji na słońce może się nasilić podrażnienie.

Wazelina

Faktem jest, że wazelina świetnie sprawdza się przy suchej, atopowej skórze. Sprawia, że skóra staje się miękka i gładka, jednak zupełnie jej nie nawilża. Co więcej, tworzy warstwę nie przepuszczającą powietrza, więc zatrzymuje w skórze wszystko to, czego chciałaby się pozbyć. Wazelinę zostawmy na suche skórki wokół paznokci, skaleczenia czy drobne ranki, a na twarz nakładajmy dobre, mocno odżywcze kremy.

Cukier

Większość z Was pewnie ma za sobą tworzenie własnych cukrowych peelingów. I tak jak świetnie sprawdzają się stosowane do ciała, tak używane do twarzy potrafią siać niezłe spustoszenie. Dlaczego? Skóra twarzy jest znacznie cieńsza niż reszta skóry. Struktura ziaren cukru jest zbyt szorstka dla kruchego i delikatnego naskórka.

Jakich składników w kosmetykach unikam

  • Paraffinum liquidum czyli olej mineralny (mineral oil)

Ten olej pochodzenia chemicznego, jest otrzymywany z ropy naftowej (to już brzmi wystarczająco źle). Nie przenika przez skórę, tworzy na niej tłusty film. To jest akurat bardzo przyjemne uczucie i daje efekt natychmiastowego nawilżenia. Skóra dzięki temu staje się gładka i przyjemnie elastyczna. Minusy są jednak takie, że nie oddycha a pory są zatkane, co niestety może sprzyjać powstawaniu zaskórników. Olej mineralny jest stosowany w kremach do twarzy, balsamach do ciała, olejkach nawilżających i do kąpieli, oliwkach dla dzieci, maskach do włosów (wygładza włosy i sprawia, że się nie elektryzują). Znajduje się zazwyczaj na drugim miejscu (zaraz po wodzie) listy składników, co niestety oznacza, że jest go w składzie bardzo dużo. Ja parafiny zdecydowanie unikam, zamiast niej szukam w składzie naturalnych olejów. Moje ulubione oleje naturalne: migdałowy, arganowy, masło shea.

  • Konserwanty z grupy parabenów czyli, min: butyloparaben, metyloparaben, etyloparaben (generalnie: końcówka paraben)

Parabeny to najpopularniejsze, najlepiej przebadane konserwanty stosowane w kosmetyce. Znajdują się też w wielu lekach. Chronią przed rozwojem bakterii (jak często wkładasz palce do kremu?) i sprawiają, że produkt ma długi termin ważności. Wszystkie kosmetyki na bazie wody mają w sobie konserwant. W innym przypadku bardzo szybko by się psuły. Parabeny figurują jako dopuszczone do stosowania w kosmetykach w UE. Przenikają jednak do krwi i ja ich, zgodnie z lekarskim zaleceniem, zdecydowanie unikam i wyrzuciłam z domu wszystkie kosmetyki, które zawierały parabeny. Występują pod bardzo różnymi trudnymi nazwami, wiec trzeba być uważnym.

  • Kwas benzoesowy (benzoid acid) i jego pochodne, jak chociażby sodium benzoate

Konserwant, stosowany też w produktach spożywczych. Chroni przed rozwojem bakterii. W zasadzie obecny w prawie każdym kosmetyku. Bardzo ciężko jest znaleźć produkt bez tego konserwantu, też z tego powodu, że jest dopuszczony do stosowania i uznany za bezpieczny w kosmetyce naturalnej. Sama mam w tej chwili w łazience produkty, z półki kosmetyków naturalnych, w których siedzi. No nic, wolę chyba już kwas benzoesowy niż parabeny, ale nasza znajomość jest bez przyszłości.

  • Alkohol 

Czym jest alkohol każdy wie. Zna tez zapewne z autopsji jego wady i zalety, wiec nie będę tu odkrywać Ameryki. W kosmetyce, również naturalnej, jest stosowany jako konserwant. Działa na skórę odświeżająco, chłodząco, dezynfekująco, odtłuszczająco, myjąco, tonizująco, wspomaga też jej skóry. Sporo zalet. Jednak w dużych ilościach alkohol także podrażnia skórę, niszczy barierę ochronną oraz (to było dla mnie szokujące) może powodować, że tkanka jest bardziej podatna na choroby nowotworowe, bo że wspomaga starzenie się skóry – to wiadomo. Przy mojej chorobie – na liście produktów zakazanych, wiec stopniowo eliminuję kosmetyki, które go zawierają, co wcale (jak w przypadku planowanego rozstania z kwasem benzoesowym) nie jest łatwe.

Powyższa super lista jest całkowicie subiektywna i mocno okrojona, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? W skrócie można to podsumować stwierdzeniem, że czego bym nie zjadła, nie położę też sobie od dzisiaj na twarz i skórę (choć można by mi tu zarzucić hipokryzję, bo alkohol z listy spożywczych must have wykreślam jednak z bólem).

Zachęcam Was też do zgłębienia, opublikowanej przez francuska organizację konsumencką, listy składników szkodliwych, jakie znajdziemy w popularnych kosmetykach.